Sultan’s Labyrinth - czyli przypadek przypadkowego casual’a

Tym razem coś z zupełnie innej beczki. Nie pamiętam już po co i gdzie klikałem, dość, że w efekcie tego web-zappingu na moim dysku wylądował trial gierki Sultan’s Labirynth. No i trialowa godzinka zleciała jak z bicza strzelił.

O samej gierce właściwie nie ma co się rozpisywać. To klasyczna gra “hidden obiects” w klimatach powiedzmy Persji (btw. intro nieodparcie skojarzyło mi się z pierwszą częścią Prince of Persia, ech to były czasy gry godzinami można było zagrywać się w mieszczącą się na dyskietce gierkę). Mamy więc trzy plansze, na niej poukrywane części przedmiotów (po dwa na planszę) oraz miejsca z którymi możemy coś zdziałać - czyli dostać kolejny fragment lub też cały przedmiot - o ile będziemy mieli “uruchamiającą” owe miejsce rzecz. Rozgrywka sprowadza się więc do skompletowania pierwszego przedmiotu, a potem rzecz idzie już szybko, odblokowując kolejne miejsca zdobywamy brakujące fragmenty kolejnych przedmiotów i tak aż do rozklikania wszystkiego. Później dostajemy przedmiot który trzeba umieścić we właściwym miejscu na głównej planszy, i od nowa: przed nami kolejny “realm” i kolejne ćwiczenia na spostrzegawczość i logiczne kojarzenie. Przy tym czasami gra urozmaicana jest bądź to potrzebą ustawienia kodu wg. zdobytej ściągi, bądź to minigierką polegającą na odtwarzaniu zadanej sekwencji.

Jak widać rozgrywka bynajmniej nie jest skomplikowana, a na dalszych planszach już lekko monotonna. Mimo to, przypadek Sultan’s Labyrinth jest nie tylko ciekawą grą, ale przykładem specyficznej odmiany elektronicznej rozrywki.

Co oznacza słowo casual wiedzą chyba wszyscy, to przygodni, niedzielnie, odczas-do-czasu gracze. Gracze casualowi to właściwie cały przekrój społeczeństwa, przysłowiowe “gospodynie domowe”, które oprócz siedzenia na naszej-klasie pykają sobie w przeróżne zumy. Określenie “casual” może mieć też perioratywne znaczenie gdy pada z ust, a częściej wychodzi spod klawiatury gracza “hardcorowego”, narzekającego na prostotę (to w sumie temat na osobny wpis) czy krótkość tej czy innej gry.

Nie wiem, czy jest sens pisać, że to w sumie bezsensowne podejście. Czy ktoś tego chce czy nie, gry komputerowe stają się coraz mniej hermetyczną rozrywką, to kolejny “tekst kultury”, który na dobre zagaszcza w naszych domach, w społecznej świadomości. I tak, jak różne filmy przewijają się przez ekrany kin czy telewizorów, tak różne gry mogą gościć na naszych monitorach. Nie wierzę przy tym, aby zapaleni i doświadczeni gracze na prawdę nie mogli znaleźć sobie rozrywki na wymaganym przez siebie poziomie.

Doskonale rozumiem casualowych graczy, nie każdy może mieć czas i checi na wielogodzinną rozrywkę, nie każdego bawią skomplikowane (chociażby z pozoru) intrygi, czy po prostu określone gatunki jak rts czy fps. Nie dziwię się przysłowiowej pani Basi, że nie ma ochoty skakać Larą po kolejnych świątyniach, a za to z przyjemnością poprzestawia kolorowe kulki. Nie bez znaczenia jest też sprzęt - niestety, nowe “przebojowe” gry są pod tym względem wymagające. Wydaje mi się, że nawet nie zdajemy sobie sprawy z powszechności owego casualowego grania. Chociażby patrząc po zapytaniach do google po których trafiacie na Gamelurkera, większość z nich dotyczy gry Puzzle Quest. Gierki jakiś czas temu w sumie przeze mnie skrytykowanej, a będącej ciekawym przykładem rozbudowanego casuala.

Wracając do Labiryntu Sułtana. Serwis Big Fish na którym go znalazłem, to nieprzebrana skarbnica podobnych gierek. Co więcej, większość dostępna jest jako trial. To wręcz idealny sposób dystrybucji dla tego typu produkcji. Ktoś ściąga grę, gra tę godzinę, po czy chcą więcej klika “buy it” - koszt ledwie kilku dolarów zachęca do poddania się temu zakupowemu impulsowi. To też ciekawy element - gracze nie muszą jeździć do miasta, czy zamawiać gry w sklepach internetowych, a dla producentów elektroniczna dystrybucja to również mniejsze koszty. Zresztą od pewnego czasu model ten staje się coraz popularniejszy także w bardziej “poważnych” giercowaniu, vide np. Steam.

“Czasem lubię sobie pograć w jakąś fajną grę” głosi tagline tego bloga. I czasem są to właśnie casualowe gierki pokroju Sultan’s Labyrinth. To ani lepsze, ani gorsze gry, niż wielkie pudełkowe produkcji, to po prostu inny rodzaj elektronicznej rozrywki, tak jak czym innym jest Klan a czym innym Batman Nolana. Dlatego i one, gdy coś ciekawego wpadnie mi w łapki, znajdą swoje miejsce na tym blogu.

4 Responses to “Sultan’s Labyrinth - czyli przypadek przypadkowego casual’a”

  1. potamotive…

    Amaya

  2. itubusapytofo…

    Marisa Ramirez

  3. utodytynygu…

    Billy Redden


  4. Medicamentspot.com. Canadian Health&Care.No prescription online pharmacy.Special Internet Prices.Best quality drugs. High quality drugs. Buy drugs online

    Buy:Viagra Soft Tabs.Zithromax.Cialis Professional.Cialis Super Active+.VPXL.Cialis Soft Tabs.Viagra.Maxaman.Soma.Propecia.Tramadol.Viagra Professional.Viagra Super Active+.Cialis.Super Active ED Pack.Levitra.Viagra Super Force….

Leave a Reply