Trine - Kolorowa platformówka trzy w jednym

Ostatnio więcej grałem niż pisałem, pora więc nadrobić zaległości i poopisywać produkcje lub ich dema, które ostatnio przewinęły się przez mój monitor. Zacznijmy od dema gierki pod tytułem Trine.

Trine do zręcznościowo-logiczna platformówka. Mimo, że rozgrywka toczy się w dwóch wymiarach, to plansze rysowane są z uwzględnieniem głębi. A trzeba dodać, że prezentują się ślicznie. Oprócz tego, że ładne to jeszcze poszczególne elementy odpowiednio drżą, obracają się a kiedy trzeba spada, jak najbardziej naturalnie.

Rozgrywka, jak to stało się już standardem we współczesnych produkcjach, rozpoczyna się od wprowadzenia będącego zarazem tutorialem. Przyjdzie więc nam przemierzyć krótką planszę po kolei każdą z trzech postaci (tytuł Trine zobowiązuje :) ) jednocześnie zapoznając się z ich umiejętnościami. No i jakimś tam zalążkiem fabuły - chociaż nie oszukujmy się, ta jest tu najmniej istotna.

Postacie to wojownik, przede wszystkim potrafiący walczyć z wrogami oraz osłaniać się tarczą, łuczniczka, która potrafi wspinać się i bujać na wystrzelonej ze strzałą linie, oraz czarodziej mający w rękawie parę magicznych sztuczek, jak tworzenie skrzyń pozwalających np. dostać się w wyżej położone rejony plansz. Trzeba tu zaznaczyć, że ciekawie rozwiązano wykorzystywanie tej mocy, bowiem tworzone przez czarodzieja przedmioty są po prostu “rysowane” myszką. Jeżeli już jesteśmy przy sterowaniu, to posługujemy się tu tak klawiaturą (chodzenie, skakanie itd.) jak i myszką (wszelkie celowania, kierunek zasłaniania się tarczą itd.)

Po treningu przychodzi czas na pierwszą i jedyną w demie “prawdziwą” planszę. Tu pojawia się kolejny element gameplaya Trine, czyli możliwość przełączania się pomiędzy postaciami. Muszę przyznać, że spodziewałem się raczej prowadzenia ich równolegle (jak w starym Lost Wikings), a tymczasem postać po prostu zmienia się w inną.

Początek gry w Trine to czysta radość, biegniemy (przeważnie) w prawo pokonując proste przeszkody, ciesząc się prześliczną grafiką. Potem przychodzi jednak pewne otrzeźwienie. Poszczególne elementy zaczynają się powtarzać. Mi osobiście zaczęło też przeszkadzać dominowanie aspektu zręcznościowego nad logicznymi zagadkami. Tak jak już wspomniałem - Lost Wikings, gdzie przecież zręczność też grała sporą rolę, to to nie jest).

Demo Trine nie wzbudziło mojego większego zainteresowania. Owszem, wygląda bardzo ładnie i w sumie przyjemnie było popykać w nie tak do 3/4 planszy, ale raczej nie mam ochoty na więcej. Jak wyczytałem, a czego się można było spodziewać na kolejnych etapach dochodzą nowe umiejętności, specjalne przedmioty itd. nie sądzę jednak aby w jakiś specjalny sposób zmieniło to wrażenia z rozgrywki.

Leave a Reply