Arkham Asylum czyli Batman chyba idealny
Hype wokół gry “Batman: Arkham Asylum” był niesamowity. Postanowiłem więc i ja ściągnąć demo i w końcu przekonać się jak wypada ta najnowsza egranizacja Batmana, chyba mojego ulubionego superbohatera. Efekt przeszedł moje oczekiwania.
Dla tych, których do tej pory ominęły informacje o grze, krótki rys fabuły. Otóż Batman zawozi pojmanego Jokera do tytułowego szpitala dla przestępców-szaleńców. Okazuje się, że nieświadomie realizuje przy tym misterny plan Jokera, ten bowiem przejmuje władzę nad szpitalem-więzieniem i rozpoczyna zabawę w kotka i nietoperka. Wyjściowy pomysł nie dość, że daje nam świetną miejscówkę będącą połączeniem więzienia SF bliskiego zasięgu z kanonicznym domem dla obłąkanych, to jeszcze pozwala zgromadzić w jednym miejscu całą plejadę villainów z batmanowego uniwersum. Zresztą w grze mamy dodatkowy bajer, rodzaj archivamentów w postaci uzupełnianej podczas rozgrywki bat-encyklopedii.
Tego wszystkiego dowiadujemy się ze zgrabnego intra, po czym rozpoczyna się właściwa gra. Jak to ostatnio bywa w nowych produkcjach początek jest czymś w rodzaju tutorialu wprowadzającego w tajniki rozgrywki. Czeka więc nas kolejno walka wręcz, rzucanie bat-bumerangiem podstawy “detective mode” (specjalny ‘rentgenowski’ tryb obserwacji, który pozwala na np. identyfikowanie przeciwników przez ściany, wyczajanie elementów otoczenia pomających bądź wymaganych w przejściu dalej, itd.), skoki za pomocą bat-linki, przechodzenie kanałami wentylacyjnymi oraz oczywiście radzenia sobie na różne sposoby z przeciwnikami. Przez większość dema posuwamy się bardzo liniowo po kolei wykonując co każe gra - no, ale jest to w końcu wspomniany tutorial mający po kolei zapoznać nas z umiejętnościami bohatera. Na koniec jednak dane jest nam w końcu rozwinąć pelerynę gdy w małym sandboksie sami możemy zakombinować jak pozbyć się kilku uzbrojonych strażników.
Niestety demo jest bardzo krótkie i pozostawia spory niedosyt, tak, że przeszedłem je chyba trzykrotnie raz za razem, próbując wciąż nowych rozwiązań, o ile tylko było to możliwe przy wspomnianych wcześniej ograniczeniach.
W Arkham Asylum zwraca uwagę świetna oprawa graficzna. Z jednej strony jest realistyczna, z drugiej przepuszczona jakby przez filtr groteski, a przy tym wszystkim brudna i ponura. To chyba najlepsza wizualizacja świata człowieka-nietoperza jaką widziałem, podejście najbliższe mojemu wyobrażeniu o świecie Batmana. Świat przedstawiony mimo wspomnianego groteskowego rysu nie jest tak campowy jak u Schumachera i bardziej rzeczywisty a przy tym brutalny niż u Burtona, jednocześnie nie tak śmiertelnie realistyczny jak w najnowszych ekranizacjach Nolana, dzięki popularności których zresztą powstał.
Pod względem gameplaya gra również nie tylko doskonale oddaje klimat przygód Batmana jednocześnie dostarczając wielkiej frajdy kierowania jego postacią. Weźmy na przykład początkową bijatykę. Za pomocą jednego przycisku Batman wykonuje najróżniejsze ciosy i kombosy, sensownie wchodząc w interakcje z atakującymi go przeciwnikami, a Ci zachowują się na tyle logicznie na ile pozwala konwencja. Dodajmy, że co efektowniejsze zagrania nagradzane są specjalną animacją w “slow motion” co nadaje rozgrywce bardzo filmowy charakter. A dalej jest chyba jeszcze ciekawiej. Zwłaszcza we wspomnianym otwartym pomieszczeniu. Czając się gdzieś przy stropie w mroku można poczuć się niczym predator, łowca, gdy spokojnie analizujemy trasy patroli i obmyślamy sposób eliminacji strażników. Oto czając się na umieszczonym pod sufitem gargulcu obserwujemy zbliżającego się przeciwnika. Prawda, że fajnie byłoby sfrunąć nań z góry? Jeden przycisk i Batman już szybuje prosto na cel, wymierzając mu przy lądowaniu kopniaka. Z kolei zwisając z tego gargulca głową w dół możemy - znów jednym przyciskiem - możemy spętać przechodzącego poniżej strażnika. Szybki przelot nad pomieszczeniem i bezpieczni na drugim jego końcu widzimy, jak strażnicy podbiegają do dyndającego na linie kumpla a potem nerwowo rozglądają się w poszukiwaniu napastnika.
Może owa kontekstowość sterowania, czy ogólnie poziom trudności rozgrywki jest dla kogoś zbyt prostacki, mi jednak obie rzeczy przypadły do gustu. Fajnie tak po prostu pobawić się Batmanem i w Batmana, poszaleć na linie, efektownie unieszkodliwić przeciwników (bo w “Arkham Asylum” Batman nie zabija, ale właśnie obezwładnia wrogów). Bo, jak już wspomniałem, granie w to przykrótkie demo dostarczyło mi wyjątkowo dużo czystego funu, co już od dawna nie udało się żadnej grze. Gdyby teraz miał kupić sobie coś z growych nowości na pewno byłby to właśnie Batman. Gdy się w końcu skuszę nie omieszkam napisać jak demo ma się do całości - mam nadzieję, że w pełnej wersji gra miast znudzić powtarzalnością motywów, dostarczy całego spektrum nowych wrażeń (wystarczy zerknąć chociażby na trailery) których przedsmak daje demo.